Szwecja przez cały mecz wściekle atakowała bramkę Węgrów i zasłużenie wygrała 2:0. Do reprezentacji Trzech Koron wrócił Zlatan Ibrahimović.
Przez pierwszy kwadrans obie drużyny badały swoje możliwości, a bardziej zdecydowany sygnał do ataku dał oczywiście Zlatan Ibrahimović. Piłkarz, który w letnim oknie transferowym trafił z Barcelony do Milanu odżył i postanowił wrócić do reprezentacji Szwecji. "Ibra", z kapitańską opaską na ramieniu, robił co mógł, żeby jeszcze w pierwszej połowie Szwedzi wyszli na prowadzenie.
W 18. minucie Ibrahimović świetnie wypatrzył Ola Toivonena, ale uderzenie znakomicie wybronił węgierski bramkarz Gabor Kiraly. Kiraly musiał się zresztą wykazać w pierwszej połowie meczu dużą czujnością, bo Szwedzi raz za razem konstruowali ataki.
Węgrzy odpowiedzieli na to w zasadzie tylko raz, gdy w 22. minucie akcję lewym skrzydłem przeprowadził Balazs Dzsudzsak. Karkołomny powrót dwóch szwedzkich obrońców uratował gospodarzy przed stratą bramki, ponieważ piłkę już niemal miał na nodze - przed pustą bramką - Gergely Rudolf.
Ibrahimović, który czarował publiczność na stadionie w Sztokholmie bajeczną techniką, wykonywał także stałe fragmenty gry. W pierwszej połowie miał jednak duże problemy ze skutecznością. W 38. znalazł się w idealnej sytuacji do zdobycia gola, ale przestrzelił. Swój wyczyn powtórzył także w 44. minucie, kiedy piłkę świetnie zagrał mu Johan Elmander. Na przerwę piłkarze schodzili więc przy stanie 0:0.
W drugiej połowie Szwedzi w końcu rozwiązali worek z bramkami. Pierwszy gol padł w 51. minucie spotkania. Pontus Wernbloom dostał podanie z prawej strony, wyprzedził obrońców i głową wpakował piłkę do siatki. Ten sam piłkarz trafił także w 73. minucie meczu. Stały fragment gry, wrzutka w pole karne, a tam najwyżej ponownie wyskoczył Wernbloom. Za pierwszym razem nie miał jednak szczęścia - piłka trafiła w poprzeczkę. Dobitka tego samego zawodnika była jednak skuteczna - 2:0 i Kiraly z niedowierzaniem mógł kręcić głową.
Po dwóch bramkach napór Szwedów wcale się jednak nie zmniejszył. W 86. minucie ciśnienia nie wytrzymał Zlatan Ibrahimović, który brzydko sfaulował z tyłu jednego z rywali. Miał jednak dużo szczęścia - sędzia nie zdecydował się go ukarać.
Szwecja - Węgry 2:0 (0:0)
Bramki: Pontus Wernbloom 51, 73
Żółte kartki: Zoltan Liptak (Węgry) 66, Ola Toivonen (Szwecja) 75, Gabor Kiraly (Węgry) 87, Pal Lazar (Węgry) 90.
Sędzia: Martin Atkinson (Anglia)
Szwecja: Andreas Isaksson (46-Johan Wiland) - Mikael Lustig, Olof Mellberg, Daniel Majstorovic, Behrang Safari - Anders Svensson (33-Kim Kallstroem), Pontus Wernbloom, Ola Toivonen, Emir Bajrami - Johan Elmander (49-Sebastian Larsson), Zlatan Ibrahimovic
Węgry: Gabor Kiraly - Zoltan Liptak, Pal Lazar, Roland Juhasz, Zsolt Laczko - Balazs Dzusdzak (46-Szabolcs Huszti), Akos Elek (59-Tamas Priskin), Krisztian Vadocz, Vladimir Koman - Gergely Rudolf (82-Tamas Hajnal), Zoltan Gera.
Sprawdź swoją wiedze o piłce i wygraj nagrody w naszym konkursie:
"Euroquiz - Droga do Polski"